Passat B5 wariuje centralny zamek, nie zamykają się drzwi.

Możliwe przyczyny:

  1. pod dywanikiem kierowcy – wilgoć/ woda zalewająca moduł komfortu/ zaśniedziałe przewody łączące moduł komfortu.
  2. spartolony zamek/ zamki.  (Warto też sprawdzić jak wygląda połączenie, przewody w drzwiach „pofałdowana” czarna guma).

W przypadku 2. warto poczytać o podwójnym ryglowaniu, wymianie mikrostyków.

Jeżeli wszystko funkcjonuje w porządku zamknięcie z pilota skutkuje zaryglowaniem w ten sposób, że drzwi nie da się otworzyć od zewnątrz ale też klamkami od wewnątrz + prawidłowe zamknięcie sygnalizuje mrugająca czerwona dioda w drzwiach kierowcy. Jeżeli ta procedura nie jest zachowana to chodzi raczej o zepsuty zamek. W internecie częściej czyta się o naprawianiu oryginalnego niż kupowaniu podróbek.

W przypadku 1. Często przestaje działać jednocześnie coś jeszcze (na przykład szyby). Już dwa razy spotkałem się z opinią, że wilgoć trafia tam (pod dywanik kierowcy) z butów :). To ciekawe, że wilgotna jest też pionowa ściana (za pedałami) :).

Należy otworzyć maskę. W „prawym górnym rogu” tak to opisowo określmy (blisko szyby :)) znajduje się „puszka” koloru czarnego. Jest to obudowa szczelnie chroniąca komputer tzw. ECU (nie mylić z modułem komfortu, ten znajduje się jak opisane na początku pod dywanikiem kierowcy.

Problem jest taki, że

a) pod tą obudową znajduje się dość duży prostokątny otwór

b) w zamyśle kogoś kto to projektował było chyba, że woda spływająca z szyby nie przepłynie przez ten otwór jeżeli pod obudową ECU zastosujemy uszczelkę.

Tyle w teorii. W praktyce pod akumulatorem i w drugim miejscu w stronę ECU znajdują się otwory, którymi ma odpływać woda. Często są zatkane.

Otwory powinny być odetkane to raz (trochę ciężko je znaleźć i się do nich dostać), konieczny demontaż akumulatora i latarka. Jest też trzeci otwór w okolicach ECU ten jednak widać „od razu”.

Dwa, nawet wymienienie uszczelki pod ECU (to wcale nie jest proste, trzeba by poodpinać kilka głęboko kończących się przewodów) nie gwarantuje szczelności. Określiłbym to tak: konstrukcja nie współgra z grawitacyjnym odpływem wód. Jest po prostu płasko, woda nawet przy odetkanych odpływach jeżeli samochód stoi na równym terenie (nie na górce)  nie odpływa (inna sprawa, że nawet na górce/ grawitacyjnie poprawnie nie ma gwarancji, że odpływanie będzie prawidłowe). Tu trzeba też napisać o kolejnej jeszcze nie sprawdzonej teorii znajomego elektryka -> „pęka gródź” i to już bardziej może skutkować zalewaniem modułu niż wilgoć z butów :).

Zdjęcia niebawem. Przy naprawianiu tego typu szopek elektryk zażyczył sobie 150 zł od przywrócenia funkcjonalności jednych drzwi. Usterka powróciła gdzieś po pół roku. Innymi słowami kilka stówek „papa”.

Cena nie zawierała naprawy „przyczyn zawilgocenia modułu komfortu”. „Jeszcze nie widziałem takiego passata, który miałby tam sucho” – tyle pan elektryk.

Updated: 5 stycznia 2020 — 20:40

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *