jak bezpiecznie kupować przez internet

Ten wpis będzie o bezpiecznym kupowaniu na aukcjach internetowych.

Trzeba tu zacząć od systemu komentarzy. To na podstawie komentarzy właśnie najwięcej można stwierdzić o przyszłym potencjalnym sprzedawcy. Zdarzają sie na przykład tacy, którzy mają po kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy komentarzy i są to opinie wyłącznie pozytywne. Zdarza się to stosunkowo rzadko, są to zwykle ludzie sumienni którzy potrafią dogadać się prawie z każdym.

Co jednak jeżeli sprzedawca ma komentarzy mało?

Ja osobiście nie kupuję przedmiotów od sprzedawców którzy mają na przykład 1 brzydki komentarz na 100 transakcji. W mojej opinii i z mojego doświadczenia bardzo dobrą jakość ewentualnej przyszłej transakcji zapewniają sprzedawcy którzy maja maksymalnie 1 komentarz negatywny na 300-500 transakcji. Sprzedawców takich jest mnóstwo. Przy pewnych założeniach można u nich kupować z minimalnym ryzykiem. Na co jeszcze można przy tej okazji zwrócić uwagę?

  • na okres od kiedy dany sprzedawca jest zarejestrowanym użytkownikiem
  • na ilość przedmiotów jakie sprzedaje
  • na formę komentarzy jakie wystawia swoim kontrahentom
  • na udostępnianie opcji odbioru osobistego
  • w końcu można go trochę wybadać mailowo i w rozmowie telefonicznej

Czy przesyłka za pobraniem jest bardziej bezpieczna niż wpłata z góry na konto ?

Moim zdaniem nie. A już na pewno nie w dużym stopniu. Jest za to najczęściej kilka złotych droższa. Co z tego, że będziemy mieli paczkę w ręku jak w środku zamiast na przykład sprawnego używanego telefonu komórkowego będzie uszkodzony. W mojej opinii lepiej mieć rozeznanie od kogo można kupić a od kogo lepiej nie kupować niż iść na wycieczkę na komendę trzymając w ręku ewentualne dowody i uparcie obstawać przy ciągłych zakupach za pobraniem.

 

„Otworzę sobie przy kurierze i sprawdzę” –  spotkałem się już między innymi z takimi sformułowaniami. O ile poczta świadczyła kiedyś taką „usługę” za dodatkową opłatą, to firmy kurierskie chyba takich praktyk nie stosują. Chyba, że o czymś nie wiem.

Załóżmy taką sytuację: ktoś zamawia sobie aparat fotograficzny za 1500 złotych, otwiera przesyłkę przed zapłaceniem w obecności kuriera, przy otwieraniu aparat spada na podłogę i pęka wyświetlacz. Kto w tym momencie ma ponosić odpowiedzialność? Kupujący? Kurier? Czy może zapakować to do środka i odesłać nadawcy i niech się przejmuje?

 Niezależnie od tego, czy przesyłka była opłacona z góry, czy wysłana „za pobraniem” zdarzają się reklamacje. Tu powstaje drobny paradoks. Niektóre firmy kurierskie nie uznają reklamacji argumentując to tym, że przesyłka w momencie odbioru nie nosiła zewnętrznych śladów uszkodzenia i nie była otwierana w obecności kuriera. Końcówka tego zdania może być odbierana jako kuriozalna, ponieważ zdarza się, że doręczyciele zostawiają przesyłki na przykład u sąsiadów. Kurier to poza tym taki ktoś komu zawsze się spieszy i zawsze jest w biegu.

Podsumowując to wszystko moja prywatna rada jako sprzedawcy od kilku lat w branży jest taka:

Należy towar kupować od sprawdzonych sprzedawców (jak sprawdzić sprzedawcę jest napisane na górze), sprzedawca który wysyła dużo i ma jednocześnie dużo dobrze o nim świadczących komentarzy, wie jak pakować towar, żeby się po drodze nie uszkodził (jak najbardziej w jego interesie jest też, żeby klient otrzymał towar jaki zamawiał). Jeżeli przesyłka ma jakieś dziury/wgniecenia i inne ślady świadczące o tym, że zawartość mogła ulec uszkodzeniu a towar w środku jest drogi zawsze można jej nie odbierać, sporządzić protokół z kurierem i odesłać do nadawcy. W najgorszym wypadku stracimy koszty wysyłki.

O ile moim zdaniem przekonanie kuriera na otwarcie przesyłki pobraniowej przed zapłatą może być co najmniej kłopotliwe (ewentulanie niemożliwe), to jeżeli kurier przywozi nam już wcześniej zapłacony produkt możemy (a być może nawet powinniśmy co jest rzadko praktykowane) otworzyć i sprawdzić przesyłkę przy nim. Na wady optyczne mam na myśli. Żaden chyba kurier nie będzie z nami siedział przy herbatce i podłączał do telewizora głośników :).

 

CDN…

Updated: 2 kwietnia 2011 — 20:44

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *