Nie jestem znawcą tematu. Marketing sieciowy albo wielopoziomowy uważam za rozbudowany program partnerski. Niektórzy krzyczą od razu na to piramida albo łańcuszek . Ktoś kto jest uparty i potrafi wyciągać logiczne wnioski szybko rozgraniczy te 2 sprawy. Do tego jest jednak potrzebne trochę ekonomicznej wiedzy no i wcześniej wspomniana zdolność logicznego myślenia.
Struktura sieciowa - czy kto pierwszy ten lepszy… ?
Kilka linków w celu wyrobienia opinii o tej branży:
Ford escort 1.6 16 V Zetec gotuje się woda – przeczytaj co u mnie oznaczał taki objaw.
Według mojej wiedzy są 2 czujniki – jeden przy termostacie – odpowiada chyba za wskazania temperatury na desce rozdzielczej i drugi zamontowany na gumowym wężu odpowiada za załączanie wentylatora na chłodnicy. Znajduje się po otwarciu maski po prawej stronie pod czarnym plastikowym elementem - chyba wlot powietrza i jest wkręcony w wąż. Te czujniki są od siebie chyba niezależne – nie wystepują na tym samym obwodzie elektrycznym.
Jak się przedstawia historia:
zaczęła się gotować woda/płyn w zbiorniku do którego wlewa się płyn chłodniczy. Przebieg wynosił akurat około 200.000 więc to pewnie nic dziwnego, ale mogło to być też efektem samej właśnie wody w układzie chłodzenia. Nie zalecam osobiście wlewania wody – w żadnym wypadku zwykłej, ani też destylowanej, ani mieszanki koncentratu/petrygo z wodą do układu chłodzenia.
W pierwszej kolejności został wymieniony czujnik który załącza wentylator (i od razu wąż) – nawet po wymianie jednak miałem wrażenie, że wentylator nie załączał się w ogóle, ewentualnie że włącza się zbyt późno i pracuje zbyt krótko – tak jakby był niedopasowany. Kolejne kroki to chyba wymiana termostatu – też nie pomogło – może od tego trzeba było zacząć kilka miesięcy wcześniej (z ogrzewaniem w środku nie było nigdy problemów – to akurat w tym pojeździe działa bardzo dobrze ). Później mostkowanie czujnika włączającego wentylator. Nic to wszystko kompletnie nie dało. W końcu zagotował się do tego stopnia, że coś zaczęło stukać w silniku. Ostatecznie dało się nim przejechać najwyżej 2-3 km po czym gasł sobie na środku skrzyżowania i nie dawał się odpalić.
Przykro mi, że przekazuję złą wiadomość, ale gotująca się w zbiorniku wyrównawczym woda, może oznaczać konieczność wymiany uszczelki pod głowicą. U mnie było to +- 600 złotych robocizna i części (Koszty holowania pojazdu nie są wliczone ).
Po odkręceniu korka płyn tryskał na boki pod dużym ciśnieniem. Akcja rozgrywała się latem. Mostkowanie wentylatora nie załatwiło sprawy . Gdyby ktoś próbował mostkować – moim błędem było zrobienie mostka z przewodu o za małym przekroju, prawie spaliłem końcówkę. Poza tym należy to robić po wyciągnięciu kluczyka ze stacyjki – inaczej nie trudno o zwarcie.
Wcześniej padały też podejrzenia, że to pompa wody, da się chyba ustalić czy jest zepsuta bez rozkręcania po temperaturze chłodnicy, to wszystko jednak na wyłączonym zapłonie – uwaga na wiatrak i pasek alternatora !
Ten wpis będzie o bezpiecznym kupowaniu na aukcjach internetowych.
Trzeba tu zacząć od systemu komentarzy. To na podstawie komentarzy właśnie najwięcej można stwierdzić o przyszłym potencjalnym sprzedawcy. Zdarzają sie na przykład tacy, którzy mają po kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy komentarzy i są to opinie wyłącznie pozytywne. Zdarza się to stosunkowo rzadko, są to zwykle ludzie sumienni którzy potrafią dogadać się prawie z każdym.
Co jednak jeżeli sprzedawca ma komentarzy mało?
Ja osobiście nie kupuję przedmiotów od sprzedawców którzy mają na przykład 1 brzydki komentarz na 100 transakcji. W mojej opinii i z mojego doświadczenia bardzo dobrą jakość ewentualnej przyszłej transakcji zapewniają sprzedawcy którzy maja maksymalnie 1 komentarz negatywny na 300-500 transakcji. Sprzedawców takich jest mnóstwo. Przy pewnych założeniach można u nich kupować z minimalnym ryzykiem. Na co jeszcze można przy tej okazji zwrócić uwagę?
na okres od kiedy dany sprzedawca jest zarejestrowanym użytkownikiem
na ilość przedmiotów jakie sprzedaje
na formę komentarzy jakie wystawia swoim kontrahentom
na udostępnianie opcji odbioru osobistego
w końcu można go trochę wybadać mailowo i w rozmowie telefonicznej
Czy przesyłka za pobraniem jest bardziej bezpieczna niż wpłata z góry na konto ?
Moim zdaniem nie. A już na pewno nie w dużym stopniu. Jest za to najczęściej kilka złotych droższa. Co z tego, że będziemy mieli paczkę w ręku jak w środku zamiast na przykład sprawnego używanego telefonu komórkowego będzie uszkodzony. W mojej opinii lepiej mieć rozeznanie od kogo można kupić a od kogo lepiej nie kupować niż iść na wycieczkę na komendę trzymając w ręku ewentualne dowody i uparcie obstawać przy ciągłych zakupach za pobraniem.
„Otworzę sobie przy kurierze i sprawdzę” - spotkałem się już między innymi z takimi sformułowaniami. O ile poczta świadczyła kiedyś taką „usługę” za dodatkową opłatą, to firmy kurierskie chyba takich praktyk nie stosują. Chyba, że o czymś nie wiem.
Załóżmy taką sytuację: ktoś zamawia sobie aparat fotograficzny za 1500 złotych, otwiera przesyłkę przed zapłaceniem w obecności kuriera, przy otwieraniu aparat spada na podłogę i pęka wyświetlacz. Kto w tym momencie ma ponosić odpowiedzialność? Kupujący? Kurier? Czy może zapakować to do środka i odesłać nadawcy i niech się przejmuje?
Niezależnie od tego, czy przesyłka była opłacona z góry, czy wysłana „za pobraniem” zdarzają się reklamacje. Tu powstaje drobny paradoks. Niektóre firmy kurierskie nie uznają reklamacji argumentując to tym, że przesyłka w momencie odbioru nie nosiła zewnętrznych śladów uszkodzenia i nie była otwierana w obecności kuriera. Końcówka tego zdania może być odbierana jako kuriozalna, ponieważ zdarza się, że doręczyciele zostawiają przesyłki na przykład u sąsiadów. Kurier to poza tym taki ktoś komu zawsze się spieszy i zawsze jest w biegu.
Podsumowując to wszystko moja prywatna rada jako sprzedawcy od kilku lat w branży jest taka:
Należy towar kupować od sprawdzonych sprzedawców (jak sprawdzić sprzedawcę jest napisane na górze), sprzedawca który wysyła dużo i ma jednocześnie dużo dobrze o nim świadczących komentarzy, wie jak pakować towar, żeby się po drodze nie uszkodził (jak najbardziej w jego interesie jest też, żeby klient otrzymał towar jaki zamawiał). Jeżeli przesyłka ma jakieś dziury/wgniecenia i inne ślady świadczące o tym, że zawartość mogła ulec uszkodzeniu a towar w środku jest drogi zawsze można jej nie odbierać, sporządzić protokół z kurierem i odesłać do nadawcy. W najgorszym wypadku stracimy koszty wysyłki.
O ile moim zdaniem przekonanie kuriera na otwarcie przesyłki pobraniowej przed zapłatą może być co najmniej kłopotliwe (ewentulanie niemożliwe), to jeżeli kurier przywozi nam już wcześniej zapłacony produkt możemy (a być może nawet powinniśmy co jest rzadko praktykowane) otworzyć i sprawdzić przesyłkę przy nim. Na wady optyczne mam na myśli. Żaden chyba kurier nie będzie z nami siedział przy herbatce i podłączał do telewizora głośników .
jeżeli tempomat czasem działa a czasem nie, może być to uzależnione od tego czy maksymalnie odchylony jest pedał sprzęgła – jeżeli jest samoczynnie chociaż minimalnie wciśnięty - tempomat nie włączy się (nie będzie działał prawidłowo). Trzeba przed włączeniem podciągnąć do siebie od drugiej strony sprzęgło.
Jeżeli to rozwiązanie zadziałało zostaw proszę na tej stronie komentarz pod tym wpisem!
To jest absolutnie prywatna opinia autora, naśladowanie we własnym zakresie tylko na własną odpowiedzialność.
Pierwsza sprawa w tym temacie moim zdaniem, jest taka, że w układzie nie może w żadnym wypadku być wody, nawet destylowanej. Petrygo – ma chyba inną (wyższą) temperaturę wrzenia = chyba mniej albo w ogóle paruje. Nigdy w życiu nie doleję już do żadnego układu chłodzenia wody/ koncentratu + wody.
Druga sprawa: płyn należy wlewać na zimnym silniku. Moim zdaniem do +- 3/4 wysokości zbiorniczka. (cały czas mowa o bmw e39)
Trzecia sprawa:
Odpowietrzanie układu w moim wykonaniu to:
na ciepłym ale obowiązkowowyłączonym silniku (kluczyki poza stacyjką – nie ma co grzebać na włączonym silniku w okolicach paska od alternatora)robimy takie coś: odkręcamy powoli korek wlewu płynu chłodniczego do momentu aż wyleci z niego powietrze (nie odkręcamy korka do końca – tylko trochę), lewą reką ściskamy gruby czarny gumowy wąż z płynem na dole (w okolicach alternatora), prawą ręką ściskamy ten sam wąż u góry, słychać jak spod korka wlewu wylatuje powietrze. W momencie ściskania, druga osoba dokręca ten właśnie korek. Może to jakieś głupotki, ale niektórzy są zdania, ja zresztą też, że auto powinno stać przy tym z lekko podniesionym do góry przodem. (Pod lekką górką na przykład).
Po przejechaniu kilku kilometrów (ewentualnie jeżeli spod maski słychać regularne (niewskazane) stukanie), na ciepłym ale znowu wyłączonym silniku odkręcamy lekko korek, ucieka reszta powietrza, sprawa załatwiona. Można przy tym ścisnąć znowu tym razem już tylko wystarczy jedną ręką wąż. Korek odkręcamy tylko na moment aż wysyczy powietrze.
U mnie te zabiegi załatwiają sprawę, gdyby to jednak było za mało to po tym wszystkim, może nawet powinno się to zrobić obowiązkowo, przeprowadzić analogiczną akcję tylko zamiast korka wlewu odkręcać małą plastikową śrubkę do odpowietrzania. Są dwie. Mam na myśli tą która znajduje się w obudowie termostatu – to tam gdzie łączy się dolny gruby wąż z górnym – w najwyższym punkcie. O drugiej śrubce (tej przy korku) moim zdaniem można zapomnieć. Jeżeli mowa o śrubkach – uwaga pękają – mają dość nietypowy gwint, lubią pękać poziomo pod główką – trudno je zastąpić.
Dodam, że wiedzę na ten temat zacząłem zbierać po tym jak pewnego dnia pojawił mi się komunikat : „Kühlwasserstand prüfen” i w okolicach obudowy termostatu/ śruby odpowietrzającej zaczął wyciekać płyn.
+ wcześniej występowały problemy z ogrzewaniem, teraz jest zdecydowanie cieplej w środku.
To jest absolutnie prywatna opinia autora, naśladowanie we własnym zakresie tylko na własną odpowiedzialność.
zapraszam do zostawiania poniżej komentarzy w tym temacie